Czy mały, 4 kilowy piesek może wyrządzić szkody, które będą kosztowały właściciela30 000 zł? ![]()
![]()
Twój
nie musi być 40 kilowym „killerem”, żeby doprowadzić Cię do bankructwa. Nie musi warczeć na każdego mijanego przechodnia i pokazywać wielkich kłów. Historia zna przypadki, gdzie nawet malutkie „torebkowe pieski” trochę narozrabialy. A nawet trochę bardzo… ![]()
Temat ten robi się coraz ważniejszy i głośniejszy – jest coraz więcej wypadków, z których wyciągane są konsekwencje – rzeczywistość prawna się zmienia i musimy jako świadomi i odpowiedzialni właściciele za nią nadążać.
Wiem, że każdy z Was robi wszystko, aby upilnować swojego psa, ale są sytuacje, którym nie jesteśmy w stanie zapobiec, których nie planujemy. Jednak to my ponosimy odpowiedzialność za naszych czworonożnych przyjaciół – również tę finansową, jeśli nasz pupil narozrabia.
O czym mowa? Jakie historie mają miejsce? Ile mogą kosztować właścicieli?
podczas spaceru pies przebiegł drogę rowerzyście, który w wyniku gwałtownego hamowania złamał nos i uszkodził dwa zęby,
pies uciekł z posesji wspinając się po płocie, wbiegł na ulicę za suczką spacerującą z właścicielką i spowodował stłuczkę trzech samochodów,
pies uciekł z posesji przez niezamkniętą bramę – zanim został złapany pogryzł rasowego psa na oczach jego właścicieli,
podczas rozmowy właściciela psa z sąsiadem na spacerze, znudzony pies naszczekał na przejeżdżające obok niego na rowerze dziecko – zaskoczone dziecko, przewróciło się i złamało rękę,
pies ugryzł przechodnia, który mijał ławkę, na której jego właściciel delektował się poranną gazetą. Pies był przywiązany do poręczy ławki,
pies zaatakował listonosza, który wszedł na posesję.
podczas wakacyjnego pobytu u znajomych, gdy pies został sam w domu, zniszczył meble gospodarzy.
Aż 60 psów miesięcznie, które trafiają do schronisk, to uciekinierzy z prywatnych posesji…
Jedno ze schronisk powiedziało mi, że średnio miesięcznie wyłapuje 60 uciekinierów, które dały nogę od swoich właścicieli. Co może zrobić pies podczas pobytu na gigancie? ![]()
Ogranicza nas tylko wyobraźnia, ale jako właściciele ponosimy za to odpowiedzialność.
Nawet jeśli nasz pies jest oazą spokoju – czasem po prostu może coś go wystraszyć lub zdenerwować i nie jesteśmy w stanie przewidzieć i zapobiec jego reakcji.
Niektóre szkody pies może wyrządzić nawet „bez złej, psiej woli”, po prostu przypadkiem, podczas zabawy.
Intencja jednak nie ma znaczenia – właściciel odpowiada za psa i wszelkie szkody, które wyrządził osobom trzecim.
W ekstremalnych przypadkach mowa tu nie tylko o odszkodowaniu, czyli realnych, policzalnych kosztach naprawienia danej szkody, ale też o zadośćuczynieniu za ból i cierpienie, których nie da się jednoznacznie policzyć – zadośćuczynienie może znacznie przewyższać odszkodowanie.
Dlatego warto mieć OC, które obejmuje szkody wyrządzone przez psa.
Zazwyczaj OC w życiu prywatnym kupowane razem z ubezpieczeniem mieszkania ma część takich szkód w zakresie, jednak zdarza się, że mają one sporo wyłączeń odpowiedzialności.
Ja polecam Wam coś, co jest pisane specjalnie pod posiadanie PSA – Ubezpieczenie to możecie wykupić razem z ubezpieczeniem kosztów leczenia psa, które powstają w wyniku choroby lub wypadku.
Działa ono na terenie Europy, również wtedy, kiedy doszło do rażącego niedbalstwa, czyli np.:
kiedy pies bawił się w parku bez smyczy i kagańca,
kiedy pies uciekł z posesji, bo właściciel nie zabezpieczył odpowiednio bramy lub ogrodzenia.
Koszt takiego OC zależy od rasy, ale średnio wychodzi on ok 5-13 zł miesięcznie. Zdecydowanie jest to jedno z tańszych ubezpieczeń na rynku polskim.

